Cztery pory roku
Zbiór czterech na tyle krótkich nowel, by można było skończyć każdą w jeden wieczór, ale na tyle też dobrych, by poczuć niedosyt po każdej. Skazani na Shawshank. Niesłusznie skazany bankier przez 20 lat odsiadki - jak najbardziej niesłusznej - opracowuje misterny plan ucieczki zza krat. Jak się okazuje, tak bardzo zaskakujący, jak prosty zarazem. Obsypana nagrodami adaptacja filmowa idealnie odzwierciedla jakość tej historii. Uczeń szatana. Oto psychologiczny majstersztyk. Nastolatek odkrywa, że jego sąsiad, jest ukrywającym się nazistą, a w zamian za milczenie oczekuje od niego historii o obozach koncentracyjnych, z podkreśleniem najbrutalniejszych fragmentów. W naziście budzi to uśpioną od lat bestię, a w dzieciaku okrutnego mordercę. Genialne. Ciało. Grupa nastolatków dowiaduje się, że ich rówieśnik, zabity przez rozpędzony pociąg, leży martwy kilka kilometrów za miastem. Postanawiają go odnaleźć i poczuć dreszczyk emocji, jaki towarzyszy żywym wokół martwego ciała. Historia budząca dziecięce sentymenty. Metoda oddychania. Najkrwawsza historia tego zbioru - opowiada o iście niecodziennym porodzie, który rozpoczął się śmiercią pacjentki. Zdecydowanie najsłabsze opowiadanie.